Opinie są moderowane przed publikacją. Nie weryfikujemy, czy ich autorzy kupili lub używali produktu.
Recenzje naszych klientów
Kariera Wasyla Petrenki (rocznik 1976) przypomina tę, sprzed lat, karierę Simona Rattle’a: obaj (...)
5 / 5
Jan Hryniewicz
30.01.2011
Kariera Wasyla Petrenki (rocznik 1976) przypomina tę, sprzed lat, karierę Simona Rattle’a: obaj w podobnym wieku zdobywali światowy rozgłos. Oby jednak obecny sukces międzynarodowy młodego Rosjanina na angielskiej prowincji nie przeistoczył się w zgnuśniałą nudę i rutyniarstwo obecnego szefa orkiestry w Berlinie.
Każdy występ Petrenki to wydarzenie. Jego interpretacje muzyki Mahlera budzą zachwyt (czekamy na nagrania). Jego kontynuowany cykl Symfonii Szostakowicza budzi podziw i każda płyta jest nagradzana.
Aż dziw, że w Polsce jest on praktycznie nieznany. Tu jednak pragnę przypomnieć, że podobnie było z Rattlem na początku jego kariery.
Nowa płyta Petrenki to X Szostakowicza: bezbłędna interpretacyjnie w każdym takcie… Ponadto, podobnie jak większość albumów artysty, jest wydana przez wytwórnię Naxos, której niedrogie płyty nie nadszarpują nawet skromnego budżetu. Ale ja nie o tym…
Młody dyrygent ze swą orkiestrą z Liverpoolu nagrał już m.in. ‘Ósmą’ DSCH, przy której zupełnie miękną kolana. Analitycznie oddano tu istotę dzieła, które bynajmniej nie jest o wojnie i jej okrucieństwach, lecz o koszmarze życia i zmiażdżeniu jednostki. Czuje się to zwłaszcza w spektakularnej części trzeciej. Finał zaś budzi głęboki szok estetyczny: rzadko kiedy spotyka równie sugestywne opisanie bezradności i beznadziei bez wyjścia.
Teraz o nowo wydanej ‘Dziesiątej’:
Ta płyta może być chlubą nawet najwspanialszej kolekcji! Streścić to można w dwóch słowach: analityczność i pasja. I gaz do dechy. Napięcie i intensywność nasilają się z każdą minutą aż do spektakularnego finału z triumfalnym DSCH.